Czas przedświąteczny nieubłaganie przemyka przez palce, klamerkowy Mikołaj biega po adwentowym kalendarzu, zakwas barszczykowy się kisi... Z wielką przyjemnością wpadłam już w wir przedświątecznych przygotowań- uwielbiam je! Corocznie do naszej ozdóbkowej kolekcji dodajemy ręcznie robione wytwory, ale... zanim je Wam pokażę opowiem o tych zeszłorocznych=) Na pierwszy ogień pójdą najmniej świąteczne, skrzacikowe woreczki dla pary bliźniąt.
Teraz pora na poduchy moich małych rozrabiaków. Bawełniane, szare, z motywem skrzata. Kratka na troczkach jest nawiązaniem do lambrekinu w pokoju chłopców. Skrzaty namalowane na poszewkach farbami do tkanin, dzielnie zniosły niejedno pranie.
Na koniec Klamerkowy Mikołaj, o którym wspomniałam na wstępie, a raczej nie sam Mikołaj tylko kalendarz adwentowy, po którym M. "skacze" wskazując dni pozostałe do Wigilii Bożego Narodzenia. Pomysł na taki kalendarz nie jest mój, jego ideę zobaczyłam na blogu Asi z Green Canoe. Bardzo podoba mi się fakt, że w kieszonkach kalendarza zamiast prezencików i słodyczy ukryte są komplementy dla naszych synków. Co więcej zauważyłam, że nasze pociechy z większą niecierpliwością czekają na te komplementy niż na czekoladki z tradycyjnego kalendarza. Od kilku już lat, w czasie adwentu, codziennie rano po przebudzeniu nasze dzieciaczki słyszą pochwały za to, co dobrego widzimy z ich zachowaniu, w ich charakterze, chwalimy za osiągnięcia i pozytywne zachowania. Każdego dnia przekładamy także klamerkowego Mikołaja, żeby wiedzieć, z której kieszonki należy wyjąć komplement i ile czasu pozostało do świąt...
Na dzisiaj chyba wystarczy. W najbliższych dniach postaram się podzielić w Wami naszymi propozycjami na nietłukące, handmadowe ozdoby choinkowe. Póki co idę oddawać się wątpliwej przyjemności nieustannego umieszczania nosa w chusteczkach..aaaaa psik=)
Do przeczytania wnet SoKo









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz