wtorek, 5 lipca 2016

Kołderka 4/4

Dziś kołderka patchworkowa, zamykająca moją dziecięcą serię. Tylko O. nie dostał jeszcze swojej spersonalizowanej kołderki, czego nadrobienie przez wyjazdem wakacyjnym wzięłam sobie za punkt honoru. Założeń wyjściowych było 2. Kolorystyka: szaro- miętowa i motyw przewodni- słonik. Pozostało dobranie tkanin, ułożenie wzoru, a następnie zszycie tego wszystkiego w całość- wydaje się proste, nie? Otóż nie jest proste. Pomijam tu kwestie techniczne wynikające z konieczności wycięcia idealnie dobranych wymiarowo prostokątów, czy przeszycia całości tak, by nic się nie marszczyło. Z tym sobie jakoś daję radę. Największą trudnością w całym przedsięwzięciu jest znalezienie odpowiedniej ilości wolnego czasu, którego w natłoku przedwyjazdowych przygotowań zdecydowanie brakuje. Jako mama dwóch małych mężczyzn większość  rzeczy "dla siebie" robię wieczorami, kiedy maluchy powędrują już do łóżeczek. Niestety jeśli chodzi o mnie, to wieczory bardzo szybko zamieniają się  w środek nocy, a przecież kiedyś trzeba spać. Też tak macie? W związku z powyższą czasową przypadłością znalezienie ok. 8 wolnych godzin potrzebnych na uszycie kołderki jest naprawdę sporym wyzwaniem. W tym przypadku dopisało mi jednak szczęście i w jedną z sobót udało się "sprzedać" chłopców dziadkom=) Gotowa kołderka, do której doszyłam także poduchę prezentuje się tak:
 
 Zrobienie kołderkom dobrych zdjęć sprawia mi zawsze sporo kłopotu. Nawet, gdy "na żywo" prezentują się ładnie, to na zdjęciach wyglądają na trochę pogniecione. Najpiękniej jednak kołderki prezentują się na swoich małych właścicielach. Dopiero widząc nasze śpiące słodko maluchy otulone wytworami mojej pracy odczuwam z niej prawdziwą satysfakcję i czuję, że uwielbiam szyć! Uwielbiam tworzyć coś, co innym sprawia radość, choćbym miała z tego powodu zarwać parę nocek=). Nie umiem podchodzić do tego co robię czysto materialnie, nie potrafię przeliczać tego na pieniądze. Nigdy tego nie umiałam, nie tylko w kwestii szycia, co muszę przyznać trochę utrudnia mi życie. Denerwują mnie "szpanerskie", modne graty, których cena znacznie przewyższa ich rzeczywistą wartość tylko ze względu na odpowiednie ometkowanie, a jeszcze bardziej denerwują mnie ludzie, którzy je nabywają, często dla bezsensownego szpanu.  
Uff! Rozpłynęłam się, być może troszkę za bardzo. Skoro jednak przeważnie piszę o efektach mojej pracy, a nie o tym co mnie do niej skłania, to pomyślałam, że taki mały wywód nie zaszkodzi. Na razie życzę Wam miłego dnia! 
Do przeczytania wnet! SoKo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz