Zdążyłam! Choć jak zawsze na ostatni moment.... Wakacyjną "wyprawkę" dokończyłam niemal idealnie przed naszym wyjazdem. Sądziłam, że uda mi się nią z Wami, moi drodzy odwiedzacze podzielić na bieżąco, ale okazało się, że w naszym docelowym miejscu nie było internetu. Z drugiej strony taki odpoczynek, dla kogoś wiecznie będącego online okazał się miłą odmianą, pozwalającą skupić się na świecie zdecydowanie bardziej realnym. Wytworów, które chcę dziś tu wrzucić starczyłoby pewnie na kilka postów, ale mam nadzieję, że wystarczy Wam sił by przebrnąć przez zaserwowany przeze mnie gąszcz zdjęć=) Ok, zaczynam!
Na początek komplet poszewek na poduchy o wymiarach 40x40cm. Każdy podróżnik dostał własne, dostosowane do upodobań poduchowe ubranko. Dla B. obowiązkowy róż, pasujący do kołderki (pisałam o niej
tutaj).
Dla chłopców poduchy biało-miętowa i czerwona.
Dla T. poszewka w paseczki z jego ukochanym motywem bonsai, a dla mnie szara z ptaszkiem. T. początkowo stwierdził, że wcale nie potrzebuje specjalnej poduchy, ale później tak mu się spodobała, że zażyczył sobie jeszcze dwóch zapasowych=).
Pisałam Wam także, że bardzo spodobało mi się szycie worków do sortowania wyjazdowej bielizny. O woreczkach dla moich małych mężczyzn pisałam
tutaj. Teraz powstał także komplet dla B. i dla mnie- oba pasujące do swoich zestawów. Woreczki panny B:
i moje
Na koniec pokażę Wam jeszcze torbę, do uszycia której natchnęła mnie tkanina znaleziona w necie. Jest to ogromna, jednowarstwowa, prosta torba z cienkiej bawełny, bez udziwnień, przeznaczona na zabawki do piachu i nad wodę. Nawet nie sądziłam, że tak wspaniale się spisze. Zdecydowanie stwierdzam, że to był najtrafniejszy z moich wymysłów, bo zmieściły się do niej wszystkie grabki, foremki, wiaderka, łopatki, a nawet piłki, które nasze dzieciaki koniecznie musiały zabierać ze sobą nad wodę. W dodatku, dzięki temu, że materiał jest cieniutki bardzo szybko schnie, a poza tym wygląda uroczo z tymi wszystkimi morskimi zwierzakami.
Na tym kończę na dziś. Nie oznacza to bynajmniej, że wyczerpałam listę przedmiotów uszytych w przedwyjazdowej gorączce, jednak kołderkę dla O., pokażę w następnym poście!
Na razie życzę Wam miłej reszty tygodnia i żegnam się do następnego przeczytania. SoKo