Dawno mnie nie było... Powodów było kilka, ale najważniejszym było wprowadzenie na naszym komputerze "niezbędnych zmian" przez mojego mężusia. Po tych zmianach nie mogłam odnaleźć ani swoich plików, ani programów. Cóż hi hi takie uroki... Tak czy inaczej wracam do tematu.
Choć ostatnio szyję dość intensywnie to mało co udało mi się wrzucić na bloga- większość wytworów popłynęła w świat nie utrwalona na zdjęciach. Udało mi się utrwalić torbę, którą uszyłam dla mojej mamy, zakochanej po uszy w swoim psie- bokserce Flavie. Rysunek tego ślicznego bokserka znalazłam dawno temu w internecie, nie mam pojęcia gdzie, nie mogłam znowu odnaleźć tej strony. Tak czy inaczej mnie oczarował. Torba ma także wewnętrzną kieszonkę zapinaną napkiem, owocem mojego nowego zestawu kaletniczego, zakupionego po śmiesznej cenie w Lidlu =) Przednia kieszonka z pieskiem jest podzielona na dwie części. Uwidacznia to ostatnie zdjęcie wykonane z nową miłością mojego synka, pożyczonym mi na potrzeby sesji misiem-Engburkiem.
Choć ostatnio szyję dość intensywnie to mało co udało mi się wrzucić na bloga- większość wytworów popłynęła w świat nie utrwalona na zdjęciach. Udało mi się utrwalić torbę, którą uszyłam dla mojej mamy, zakochanej po uszy w swoim psie- bokserce Flavie. Rysunek tego ślicznego bokserka znalazłam dawno temu w internecie, nie mam pojęcia gdzie, nie mogłam znowu odnaleźć tej strony. Tak czy inaczej mnie oczarował. Torba ma także wewnętrzną kieszonkę zapinaną napkiem, owocem mojego nowego zestawu kaletniczego, zakupionego po śmiesznej cenie w Lidlu =) Przednia kieszonka z pieskiem jest podzielona na dwie części. Uwidacznia to ostatnie zdjęcie wykonane z nową miłością mojego synka, pożyczonym mi na potrzeby sesji misiem-Engburkiem.
Teraz zaczynam szaleństwa szycia przedświątecznego. Jeśli mi się uda, wnet pokarzę Wam prosty, tani i szybki pomysł na jaki wpadłam by wykonać podpórkę do książek mojego synka.
Do zobaczenia wnet SoKo




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz