Dawno mnie nie było... Cóż, na początku lipca nasze chłopaki mocno się pochorowali, przez co zupełnie straciłam wenę twórczą. Później upały się dały we znaki, nie nastrajając zanadto do pracy. Nie oznacza to jednak, że ów czas spędziłam na totalnym lenistwie- nic z tego! Planowany na koniec maja mały remoncik w pokoju chłopaków przesunął się na sierpień, ale w końcu jest skończony. Bardzo chciałam, by w niewielkim metrażu naszych chłopaków znalazło się miejsce na fotel. Nie mógł być zbyt duży, nie chciałam także wydawać na niego fortuny, bo ostatnio wszystkie nasze finanse wchłania inny remont... Po raz kolejny przekonałam się, że w podobnych sytuacjach należy się udać do piwnicy babci...tam jest wszystko=) W pralni znalazłam stary fotel, który służył jako zimowa sypialnia kota. Kot dostał więc inne łóżeczko, a ja za zgodą właścicielki porwałam znalezisko=) Tu jednak zaczęła się czarna strona mego planu. Fotel był w stanie opłakanym. Elementy drewniane obdrapane, lakier poodpryskiwał. Na szczęście drewno nadal było zdrowe. O pokrowcach na siedzisko i oparcie nie będę nawet opowiadać, wszystko widać na zdjęciach. Jak to się mówiło za czasu moich studiów: nic nie przeraża weterynarza=) Przystąpiłam więc ochoczo do pracy. Opaliłam z fotela resztki lakieru i pomalowałam go lakierobejcą. Na siedzisko i oparcie uszyłam pierwsze w życiu pokrowce, oczywiście z mojego ukochanego lnu. Efekt końcowy spodobał się odbiorcom, co cieszy mnie najbardziej. Teraz możemy bardzo wygodnie czytać wieczorne opowieści... A teraz krótka fotorelacja.
Do mebli w dziecinnym pokoju dołączyła także wymyślona przeze mnie półka, w której wykonaniu częściowo pomógł mi mężuś i która stała się mieszkaniem dla J. misiów.
A na koniec zdjęcie dokumentujące zalety bycia działkowcem=P. To malutka część naszych tegorocznych zbiorów. Miały być owocowe mufinki, ale ani jeden owocek nie dotarł do domu. Wszystkie zostały spałaszowane przez pewne małe buźki... A teraz lecę spać, ostatnio zarywane nocki nie służą mi za bardzo. Niedługo na blogu wyprawka przedszkolaka=)
Do przeczytania wnet SoKo






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz